Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Zagranie Czarnego Barta

2701stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Zagranie Czarnego Barta
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 10 – Ślepa nawigacja
  • Wspomnienie 1
Zagranie Czarnego Barta (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png
  • Grafika symbolizująca wspomnienie
Łańcuch DNA ACIV Wł..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Szukając ważnego, choć nieokreślonego skarbu, Batholomew Roberts przekonuje Edwarda, by podpłynąć do wielkiej flotylli portugalskich statków i ukraść jeden z nich. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • 1719 rok

Zagranie Czarnego Barta – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Edwarda Kenwaya z 1719 roku, ponownie odtworzona w 2013 roku przez analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Edward spotkał się z Bartholomew Robertsem w okolicach Ambergris Key.

Przebieg Edytuj

  • Bartholomew: Ach... kapitan Kenway. Który okręt wykorzystamy do kolejnego planu, mój czy twój?
  • Edward: Nim zdecyduję, chcę poznać szczegóły.
  • Bartholomew: Argh... To niewielki podstęp... Owo źródło informacji właśnie wyjawiło mi, że na znajdującym się niedaleko galeonie jest skarb, którego szukam. Dla dobra źródła, mam nadzieję, że się nie myli.
  • Edward: Obmyśliłeś plan?
  • Bartholomew: Owszem. Z pomocą tego człowieka zdobędziemy portugalską banderę, która pozwoli nam podejść jak najbliżej celu. To bardzo prosta sprawa... JEŚLI wykonasz moje rozkazy co do joty.
  • Edward: Zatem Kawka.
  • Bartholomew: Doskonale!

Piraci wsiadają na Kawkę i płyną do flotylli portugalskiej.

  • Edward: Jesteśmy w drodze, Roberts. Mów zatem jaki jest plan.
  • Bartholomew: Na pokładzie okrętu flagowego tej floty przewożony jest skarb w dużej skrzyni. Są to kryształowe fiolki wypełnione krwią. Może sobie przypominasz.
  • Edward: Ścigamy zatem krople krwi! I to wszystko?
  • Bartholomew: Kazałem ci wypełniać moje polecenia co do joty, kapitanie. Ale nie pozwoliłem ci na zadawanie pytań. Chcę mieć te fiolki, nietknięte. A jeśli to się nie uda, rozstaniemy się jako wrogowie. Ufam, że rozumiesz.
  • Edward: Tak, postaram się.
  • Bartholomew: Oto coś i dla nas, kapitanie! Widzisz ten okręt? Potrzebna nam jego bandera, jeśli podstęp ma się udać.
  • Edward: Jeśli będę mógł ukraść flagę, nie zwracając na siebie uwagi, zrobię to.
  • Bartholomew: Spróbuj, koniecznie.

Edward idzie po flagę. W tym czasie Bartholomew Roberts zmusza portugalskiego kapitana, by zaczął mówić z załogą okrętu.

  • Bartholomew: (Zacznij mówić, kapitanie...)
  • Kapitan: (Ach... Czołem mości panowie! I niech Bóg błogosławi dobrego króla Jana!)
  • Oficer: (Niech go błogosławi i niech go chroni, mości oficerze! Jak się miewacie w ten uroczy wieczór?)
  • Kapitan: (Bardzo dobrze, bardzo dobrze, dziękuję. Uch... Właśnie robimy niezapowiedziany kurs wokół całej floty, żeby sprawdzić, czy wszędzie panuje... ach, dyscyplina i ład. To jak, wszystko... u was w porządku?)
  • Oficer: (Tak jest, panie. W jak najlepszym porządku! Czekamy właśnie na nasz okręt flagowy, żeby pobrać wodę i prowiant przed wypłynięciem. Och, i zdaje się, że na jednym z naszych statków kupieckich będzie potrzebny nowy maszt.)
  • Kapitan: (Macie tam kupców, hę? Ilu, jeśli łaska?)
  • Oficer: (Większość naszej floty to statki kupieckie, mości oficerze. Ze wszystkich czterdziestu dwóch jednostek, ponad dwie trzecie to kupcy.)
  • Kapitan: (Ach, słuszna liczba! Pewnie zatem obawiacie się piratów?)
  • Oficer: (Tak jest, panie, w rzeczy samej. Stąd nasza ostrożność. Przy takiej liczbie piratów ta flota wymaga przyzwoitej ochrony. Niełatwo ustrzec blisko trzy tuziny statków.)
  • Kapitan: (Wyobrażam sobie.)
  • Oficer: (Wybacz, że pytam, panie, ale nie rozpoznaję waszego okrętu. Nie macie nawet królewskiej bandery.)
  • Kapitan: (Ach, tak, zaiste... cóż, wszystko przez piratów... Ten bryg został przed paroma dniami wydarty bandzie łotrów. Jeszcze nie zdążyliśmy go odpowiednio wyposażyć.)
  • Oficer: (Ach! Świetna robota, panie. Naprawdę świetna robota.)
  • Kapitan: (Dziękuję ci, młodzieńcze. Nie... ach... Nie będę cię dłużej odrywał od obowiązków. Dajcie znać, jeśli czegoś jeszcze będziecie potrzebowali.)
  • Oficer: (Na pewno tak zrobimy! Dziękujemy, panie.)
Zagranie Czarnego Barta 2 (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png

Załoga Kawki odbiera flagę

Edward wchodzi na maszt statku, a następnie zdejmuje z niego flagę. Potem zrzuca ją załodze i wraca na Kawkę.
  • Edward: Masz banderę?
  • Bartholomew: Oczywiście. Już ją wciągamy. Teraz powinno pójść z górki.
  • Edward: Trzymać dystans. Równo i powoli.
  • Bartholomew: Tak jest, ale ta bandera, którą ukradliśmy, nie uchroni nas przed baczniejszym wzrokiem.
  • Kapitan: (Błagam, sir. Cokolwiek zamierzasz zrobić, zastanów się, proszę.)
  • Bartholomew: (To niemożliwe.)
  • Edward: Czemu on znowu narzeka?
  • Bartholomew: Nie narzeka. Raduje się!
  • Adéwalé: Uwaga! Wyładowują coś z tego statku!
  • Załoga: Czyżby nasz łup?
  • Bartholomew: Hm. Może powinieneś zejść na ląd, kapitanie Kenway. Znajdź tę skrzynię. A jeśli w środku faktycznie jest nasz łup, to przynieś go tutaj. Powiemy tym draniom, że na pokładzie panuje zaraza. Nie zbliżą się, jeśli im życie miłe.

Edward skacze do wody i płynie do wybrzeża.

  • Portugalczyk 1: (Ahoj! Mogę mówić z waszym kapitanem?)
  • Kapitan: (Witam! Witam! To ja! Przepraszam za naszą niegościnność, ale niestety mam złe wieści. Chyba mamy zarazę na pokładzie.)
  • Portugalczyk 1: (Co takiego? Zarazę? Jezu Chryste, jak do tego doszło?)
  • Kapitan: (Podejrzewam, że dostała się tu wraz z ładunkiem. Słuchajcie, może po prostu... ach, zostawicie to na razie pod naszą kontrolą, znajdziemy sposób na przeprowadzenie kwarantanny, by nikomu więcej nie stała się krzywda.)
  • Portugalczyk 1: (Tak jest, kapitanie. Przekażemy waszą wiadomość.)
    (Zaraza! Kapitan tamtego brygu twierdzi, że mają na pokładzie zarazę! Co robimy?)
  • Portugalczyk 2: (Rafael! Zwołaj kilku ludzi i podpłyń tam! Twierdzą, że zaatakowała ich zaraza, ale chcę się temu baczniej przyjrzeć.)
  • Portugalczyk 3: (Co ten okręt w ogóle tam robi? Jest pod naszą banderą, ale chyba wcześniej go nie widziałem.)
  • Portugalczyk 4: (Miejcie oko na ten okręt. Stoi tam już od jakiegoś czasu, zupełnie bez powodu.)
  • Portugalczyk 1: (Słyszałem, że naszemu admirałowi złożyli wizytę jacyś Hiszpanie. Dla mnie to zalatuje zdradą.)
  • Portugalczyk 3: (Też słyszałem. Jeden z nich nazywał się Torres. Co to za czasy, żeby Hiszpan ot tak spacerował sobie po pokładzie naszego okrętu wojennego.)
  • Portugalczyk 5: (Przy całej mojej niechęci do marynarki, przynajmniej wpoili nam tu dyscyplinę. Na pokładzie działowym ma być porządek i wszystko ma błyszczeć jak psu dupa na przednówku, więc kapitan nie goni nas do roboty li tylko z czystej złośliwości. Jest w tym jakiś sens.)

Edward dotarł do skrzyni i obrabował ją. Następnie wrócił do steru Kawki.

  • Edward: Skrzynia, którą wyciągnęli na brzeg była pełna pustych fiolek. A gdzie nasz portugalski kapitan?
  • Bartholomew: Nie był już potrzebny.
  • Edward: Gdzie jest?
  • Bartholomew: Śpi smacznie na dnie morza.
  • Edward: Ilu jeszcze ludzi będziemy musieli zabić dla tego bezwartościowego łupu?
  • Bartholomew: Tylu, ile stanie nam na drodze.

Adéwalé wskazał wraki statków.

  • Adéwalé: Tylko popatrz, kapitanie. Ci ludzie podążali tą samą ścieżką, ale zgubili się po drodze.
  • Edward: My jesteśmy ulepieni z twardszej gliny, Adé.
  • Bartholomew: Ciekawym, ilu żeglarzy wypowiadało te słowa jako ostatnie? Nasz skarb musi być na pokładzie tego galeonu. Weź cały okręt, a zaoszczędzimy sobie nieco czasu.
  • Edward: Słusznie. To mi się podoba.
  • Adéwalé: Mogę podprowadzić Kawkę bliżej, ale te posterunki narobią nam kłopotów.
  • Edward: Celna uwaga. Najpierw je oczyszczę.

Edward ponownie schodzi na ląd.

  • Żołnierz 1: (Dość już mam tej służby. A do Lizbony też mi nie tęskno.)
  • Żołnierz 2: (Słyszałeś może, co przytrafiło się tym brytyjskim piratom z Nassau? Król Jerzy przysłał człowieka, żeby zrobił z nimi porządek i ten najwyraźniej wykonał kawał porządnej roboty.)
  • Żołnierz 3: (Nie zawaham się powiedzieć, że mamy dziś piękny wieczór. To już kolejny taki w tym miesiącu.)
  • Żołnierz 4: (To twój oddział miał wachtę na sterburcie dziś rano? A może to było wczoraj? Jezus Maria, tracę tu poczucie czasu.)
  • Kapitan: (Rozejść się i do roboty! Nie ma grania w karty na pokładzie!)

Edward zabija dwóch strzelców, a następnie wchodzi na pokład liniowca i eliminuje jego kapitana. Z kubryku wybiega załoga.

  • Żołnierz 5: (Co tu się dzieje, do stu diabłów?)
  • Bartholomew: Zauważyli nas... dobrze, że dopiero teraz.
  • Edward: Wszyscy na stanowiska! Kto żyw, obsadzić działa!
  • Bartholomew: Na twój rozkaz, kapitanie! Posłuchajmy, jak ryczy ta bestia.

Edward staje za sterem Nosso Senhor da Compreensão i przebija się przez flotę Portugalczyków.

  • Bartholomew: Walczcie o to, co nasze, chłopcy!
    Nie ma to jak gorący wiatr, wiejący ci w twarz prosto z piekła!
    Żadnej litości dla tych, którzy staną nam na drodze!

Po przebiciu się i ucieczce do Bartholomewa podchodzi marynarz ze skrzynią.

  • Bartholomew: Oto i mój łup! Ach... Widzę, że templariusze nie marnowali czasu...
Zagranie Czarnego Barta 1 (AC4BF) (by Kubar906).png

Edward przygląda się fiolkom z krwią

Bartholomew wyjmuje ze skrzyni fiolki z krwią.
  • Bartholomew: Krew Laurensa Prinsa. Już nic nam po niej. Woodes Rogers. Ben Hornigold. Nawet sam Torres. Niewielkie ilości, przechowywane w specjalnym celu.
  • Edward: Musisz mnie zabrać do Obserwatorium, Roberts. Chcę wiedzieć, co to jest.
  • Bartholomew: A po co ci ta wiedza? Sprzedasz je tuż pod moim nosem? Czy będziesz ze mną pracował i wykorzystasz je dla dobra naszej sprawy?
  • Edward: Zrobię wszystko, cokolwiek poprawi mój los.
  • Bartholomew: Co za niedorzeczność. Lepiej żyć krótko i szczęśliwie, oto moje motto. To jedyny optymizm, na jaki mnie stać. No dobrze, kapitanie Kenway. Zasłużyłeś, żeby rzucić okiem.

Konkluzja Edytuj

Edward i Bartholomew zdobyli krew, a Czarny Bart obiecał Edwardowi wejście do Obserwatorium.

100% synchronizacji Edytuj

Żeby uzyskać stuprocentową synchronizację z Edwardem, należy:

  • unikać walki;
  • zabić kapitana Nosso Senhor da Compreensão z bujającej się liny.

Więcej w Fandom

Losowa wiki