Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Wzywamy do rozmów

2701stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Wzywamy do rozmów
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 7 – Brytyjska inwazja
  • Wspomnienie 1
We Demand A Parlay 2.png
  • Grafika symbolizująca wspomneienie
Łańcuch DNA ACIV Wł..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Gubernator Rogers przybywa do Nassau, aby zaoferować wszystkim piratom królewską amnestię. Edward podąża za nim, by odkryć jego prawdziwe zamiary. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • 1718 rok

Wzywamy do rozmów – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Edwarda Kenwaya z 1718 roku, ponownie odtworzona w 2013 przez analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Woodes Rogers jako nowy gubernator Bahamów przybywa do Nassau, aby zaoferować wszystkim piratom królewską amnestię.

Przebieg Edytuj

Edward wspomina sobie wcześniejsze lata spędzone z Caroline.

  • Caroline: Mam straszne przeczucia. Coś ci się tam na pewno stanie. Nie przeżyłabym tego.
  • Edward: Będę ostrożny, obiecuję. A gdy już zdobędę trochę grosza i się ustawię, to po ciebie przyślę. Zobaczysz.
  • Ojciec Caroline: Caroline, wracaj! Nie przemęczaj się.
  • Caroline: Nie mogę obiecać, że przypłynę, Edwardzie. Skoro wyruszasz na taką... Głupią eskapadę... Ja... Ja nie mogę ci nic obiecać.

Caroline zamyka drzwi tuż przed nosem Edwarda. Ten smutny odchodzi. Zaraz po tym Kenway wraca z powrotem do rzeczywistości i zaczyna pisać list do swojej ukochanej w miejscowej karczmie.

  • AnnePrzelewasz uczucia na papier?
  • Edward: To tylko krótki list do domu. Ach, jej pewnie i tak już od dawna nie zależy.

Kenway gniecie list i wyrzuca go. Wtedy do jego stolika dosiada się kelnerka i piratka Anne Bonny.

  • Anne: Oj. Nie powinieneś mówić o niej z takim twardym sercem.
  • JackBo twardość zawsze może się przydać innym częściom ciała.

Na stół, przy którym siedzą Anne i Edward wskakuje kwatermistrz Charlesa Vane'a Jack Rackham.

  • Anne: A skąd ty, panie Rackham, masz w tej kwestii taką obszerną wiedzę?
  • Jack: Chciałabyś poznać moje sekrety, co?
  • Anne: A i owszem. Może jakiś mniejszy. Albo i większy, jeśliś jest zacnym dżentelmenem.
  • Jack: Nadstaw dłoń.

Rackham wręcza Anne pistolet.

  • Anne: Och!

Nagle piraci usłyszeli strzały.

  • Edward: Kto strzela?
  • Jack: Może te okręty, wślizgujące się do portu.
  • Edward: Jezu.

Edward rusza zobaczyć co się dzieje. Po chwili zauważa, że do Nassau przypłynęły trzy brytyjskie okręty, z których wysiadają kapitan Woodes Rogers i komandor Peter Chamberlaine.

  • Jack: No, niech skonam. Króla Jerzego chyba znudziły nasze wygłupy. A ten ponurak to kto?
  • Edward: Kapitan Woodes Rogers. Lepiej, żeby ten człowiek nie zobaczył mojej twarzy.

​Rogers zaczyna wygłaszać przemowę do ludności zamieszkującej Nassau.

  • Woodes: Chcemy negocjować z ludźmi, którzy ogłosili się gubernatorami tej wyspy! Charlesem Vane'em, Benem Hornigoldem i Edem Thatchem. Wystąpcie waszmościowie, jeśli łaska.
  • Jack: Zapewne chodzi o królewską amnestię.

Nagle do Rogersa podchodzi Hornigold.

  • Edward: Co ten Hornigold wyprawia, u licha?
  • Jack: Tchórzliwy gnojek!
  • Edward: I co wy na to, ludzie?

​Brytyjczycy z Rogersem i Hornigoldem na czele zaczęli iść do pobliskiego fortu. Edward postanawia ich śledzić.

  • Woodes: Wdzięczny jestem za pańską życzliwość, kapitanie Hornigold. Sądziłem, że spotkamy się z burzliwym przyjęciem.
  • Benjamin: Proszę nie mylić mej życzliwości z uległością, mości gubernatorze. Chcę wysłuchać tego, co ma pan do powiedzenia, ale jeszcze nie podjąłem decyzji.
  • Woodes: Dobrze powiedziane. To znacznie więcej, niźli się spodziewałem po jakimkolwiek piracie. Ja zaś obiecuję porządnie potraktować tych, którzy mnie wysłuchają.
  • Peter: Niech pan tylko poczeka, gubernatorze Rogers! Niebawem te łotry pokażą panu swe prawdziwe oblicza.
  • Woodes: Proszę o spokój, komandorze Chamberlaine. Dałem kapitanowi Hornigoldowi słowo, że będziemy bezstronni.
  • Peter: Nie przyniesie to panu nic dobrego! Ludzie tacy jak on to skaza na reputacji Jego Królewskiej Mości i osobliwa choroba tocząca ten Nowy Świat. Król przede wszystkim chce się ich pozbyć.
  • Woodes: To wasz rynek?
  • Benjamin: To jedyne miejsce, które mogłoby zań uchodzić.
  • Woodes: Niesamowite. Równie tu czysto, co w królewskiej psiarni. Kapitanie Hornigold, proszę przywołać swoich ludzi.
  • Benjamin: Rackham! Vane! Wzywa gubernator. Weźcie też ze sobą Burgessa i Cockrama!

​Do Rogersa, Chamberlaine'a i Hornigolda dołączają piraci Vane, Rackham, Burgess i Cockram.

  • Peter: Rozproszyć się, chłopcy! I czujcie się w tej dziurze jak u siebie!
  • Woodes: Owszem, ale jak dotąd królowi niespecjalnie się w tym dziele wiodło, prawda? I jak dotąd, wszystkie jego starania zawodziły.
  • Peter: Bacz, jak mówisz o Jego Królewskiej Mości, gubernatorze. Jesteś tu z jego łaski.
  • Woodes: Mam swoje metody, komandorze, i oczekuję, że będziesz pan je w pełni respektował! Rozejść się, ludzie. Dajcie przejść wysłannikom króla!
  • Peter: Z drogi, psie syny! Precz!
  • Woodes: Chcemy rozmawiać tylko z przywódcami tej społeczności. Wszyscy pozostali mogą iść do swoich zajęć!
  • Peter: Ruszać się, wynocha! Precz! Powinniśmy skonfiskować im broń, gubernatorze. Wysłać tym piratom jasny i wyraźny sygnał, że nie wolno lekceważyć królewskich wysłanników.
  • Woodes: Nie chcę podgrzewać nastrojów, komandorze. A choć jesteśmy zacnie uzbrojeni, to jest nas wyraźnie mniej. W tej sytuacji powolna perswazja będzie naszą najlepszą i najskuteczniejszą bronią.
  • Peter: Gadanie, gubernatorze. Powinniśmy zatopić wszystkie jednostki, nad którymi nie powiewa królewska bandera. Nie czyniąc tego, okazujemy własną słabość.
  • Woodes: Milczeć, komandorze! To ja jestem tu przeklętym gubernatorem, mianowanym z królewskiej łaski, i to ja będę podejmował cholerne decyzje. Czy to jasne, sir?
  • Peter: Tak jest, sir. Pańskie intencje są jasne jak słońce.

Mężczyźni dochodzą wreszcie do fortu. Po chwili do komandora Chamberlaine'a podchodzi jeden z żołnierzy.

  • Żołnierz: Oto mapy, komandorze. Jesteśmy na stanowiskach.
  • Peter: Gubernator Rogers wierzy, że uda mu się jeszcze zmienić te małpy z powrotem w ludzi. Ja nie podzielam tej wiary. Wracać na posterunek i czekać na moje rozkazy.

Mężczyźni wchodzą do fortu. Kenway postanawia wykraść mapy, które dał komandorowi żołnierz. Po chwili Edward jest już w środku. W tym czasie Rogers wygłasza swoją kolejną przemowę.

  • Woodes: ...niniejszym oświadczamy i przyrzekamy, że jeśli któryś z wymienionych piratów w dniu lub przed dniem 5 września Roku Pańskiego 1718 odda się w ręce któregoś z Sekretarzy Stanu na terenie Wielkiej Brytanii lub Irlandii lub w ręce gubernatora, alboli też jego zastępcy na którejś z naszych zamorskich plantacji... Każdemu z osobna i wszystkim owym piratom, którzy poddadzą się woli naszej, jako się rzekło, gwarantujemy łaskawą amnestię, na mocy której ich pirackie występki popełnione przed dniem piątym stycznia w niepamięć są puszczane. Niniejszym także surowo rozkazujemy i zalecamy wszystkim naszym admirałom, kapitanom i innym oficerom służbę na morzu pełniącym... a nadto wszystkim naszym gubernatorom oraz dowódcom fortów, zamków i innych miejsc leżących na plantacjach naszych, jak również wszystkim naszym urzędnikom cywilnym i wojskowym, pojmać i uwięzić tych piratów, którzy zaniedbają lub odmówią poddania się woli naszej.

Rogers, Chamberlaine i piraci wchodzą do niewielkiego budynku znajdującego się w forcie. W tym czasie Edward wykrada plany komandora. Zaraz po tym mężczyźni wychodzą z budynku.

  • Woodes: Zaklinam was panowie, abyście posłuchali głosu rozsądku i z serca jak najszybciej przyjęli królewską amnestię. Bowiem póki tego nie zrobicie, wszyscy jesteście zatrzymani w Nassau. Przykro mi, ale w miast publicznego procesu ta amnestia to wasz najlepszy wybór.
  • Peter: Pan gubernator przedstawił wam sprawę aż nazbyt jasno, wy pasożyty. Zanieście tę wiadomość do swoich kamratów: macie niezwłocznie oddać się pod opiekę króla albo zburzymy to miasto do fundamentów, a was powywieszamy.
  • Woodes: Spokojnie, komandorze Chamberlaine. Jesteśmy posłańcami, nie katami. Póki co.

Rogers i Chamberlaine wchodzą z powrotem do budynku.

  • Charles: Och, dziękujemy ci, łaskawco! Niech cię Bóg zachowa!
  • Benjamin: Potraktujcie to jako prawdziwy łut szczęścia, chłopcy. Powinniśmy przyjąć królewską amnestię i ocalić tę resztkę godności, która nam jeszcze pozostała.
  • Charles: Pieprzenie! Prędzej zawisnę niż oddam się w ręce tego klocka!
  • Benjamin: Głupiś, panie Vane! Mieliśmy tu niespotykaną okazję... szansę, by nikczemną materię przekuć w państwo stworzone i rządzone przez wizjonerów. Ale w dwa lata rozpieprzyliśmy to wszystko. Drugi raz nie popełnię tego błędu.
  • John: On mówi prawdę. A wy szczeniaki nie potraficie tego pojąć.
  • Josiah: Żegnajcie! Wy twardogłowe obsrajnogi! Do zobaczenia na szubienicy.
  • Charles: Wszyscy będziecie martwi! Sucze syny. Muszę się napić.

Konkluzja Edytuj

Edward wykradł plany Chamberlaine'a.

100% synchronizacji Edytuj

Aby zdobyć 100% synchronizacji należy:

  • Zniszczyć dzwon alarmowy;
  • Zabić trzech strażników zwisając z krawędzi.

Galeria Edytuj

Więcej w Fandom

Losowa wiki