Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Trzcinowe żniwa

2795stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij
Trzcinowe żniwa
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 3 – Republika piratów
  • Wspomnienie 5
Trzcinowe żniwa 2 (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png
  • Grafika symbolizująca wspomnienie
Łańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wł..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Idąc za radą Jamesa Kidda, Edward śledzi jednego z ludzi Petera Beckforda, dociera na plantację i ograbia tamtejszy magazyn. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
  • Nagroda:
  • 400 R
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • 1715 rok

Trzcinowe żniwa – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Edwarda Kenwaya z 1715 roku, ponownie odtworzona przez analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Edward Kenway spotkał się na Andreas Island z Jamesem Kiddem i wspólnie obmyślili plan ataku na plantację.

Przebieg Edytuj

Trzcinowe żniwa (by Kubar906).png

Piraci przy ognisku

Trzcinowe żniwa 1 (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png

Śledzenie agenta

Edward podchodzi do piratów siedzących przy ognisku.

  • Edward: Ależ spójrzcie! Toż to bękart świętej pamięci Williama Kidda! Wciąż tylko chłopiec, a jednak już po dziesięciokroć więcej w nim diabła niż w ojcu!
  • James: Miło cię tu widzieć, Kenway, wciąż takiś gładki i chytry. Skradłeś ten kostium od hawańskiego dandysa?
  • Edward: Nie, szanowny panie. Okrywał pewne zwłoki... takie, które chwilę wcześniej chodziły sobie samopas i rzucały mi w twarz obelgi.
  • James: Ach...
  • Edward: No dobra... wiesz, że dotarły do mnie słuchy o planowanym napadzie na plantację? Chyba niezbyt dobrze wychodzi ci tajenie czegokolwiek przede mną.
  • James: Najwyraźniej. Każdego dnia przepływają tędy szkunery wyładowane po brzegi cukrem pochodzącym z pobliskich plantacji. Zwykle zatrzymują się tutaj, by sprzedać parę skrzynek. Odwiedza nas pewien człowiek, na którym mógłbyś dobrze zarobić. A więc jeśli chciałbyś okraść jego plantację, to mogę ci go wskazać.
  • Edward: Pewnie, że chciałbym. Czy właścicielem tej plantacji jest niejaki pan Beckford?
  • James: W rzeczy samej to on. Należy do niego z tuzin okolicznych wysp. I jest cholernie bogaty.
  • Edward: Właśnie takich lubię okradać.
  • James: Jest tu gdzieś jego przedstawiciel. Odszukaj go i śledź, a zaprowadzi cię prosto do twej nagrody.

Edward zlokalizował za pomocą Orlego Wzroku agenta Petera Beckforda. Pogrążony był on w rozmowie z kupcem.

  • Agent: Tak, tak... Sprzedajemy po cenach, które pan Beckford uważa za godziwe. I oferujemy jakość, którą uznaje za przyzwoitą.
  • Kupiec: Jasne. Gęsta melasa i świeża trzcina. Jak zwykle.
  • Agent: Miło mi to słyszeć. Mimo iż prowadzicie tu kiepsko zorganizowany interes tuszę, iż jesteście rozumnymi ludźmi.

Edward śledzi agenta.

  • Agent: Beauford. Manning. Do mnie. Opuszczamy to miejsce.
  • Żołnierz: Tak jest, sir. Dokąd płyniemy?
  • Agent: Wracamy na plantację i zabieramy kolejną porcję ładunku. W tym roku były dobre zbiory.
  • Żołnierz: Nie powinien pan mówić tak głośno, sir. To nie jest przyjazny port.
  • Agent: Bzdura, człowieku. Właśnie odbyłem przemiłą pogawędkę z jednym z tubylców. Doszliśmy do porozumienia.
  • Żołnierz: Skoro pan tak twierdzi, sir.
  • Agent: Rzućcie cumy i rozwińcie żagle, chłopcy. Wracamy do domu!

Edward ma pięćdziesiąt sekund, by dotrzeć na pokład Kawki. Potem śledzi okręt agenta.

  • Adéwalé: Kapitanie. Wyglądasz mi na człeka, w którego umyśle ulągł się śmiały plan. Znam to spojrzenie.
  • Edward: Nie mylisz się, Adé. Właśnie podsłuchałem, jak jeden z ludzi Beckforda z dumą rozprawiał o swojej plantacji i wszystkich zgromadzonych tam dobrach. A mnie przyszedł do głowy pomysł, że mógłbym przejąć owe dobra i sprzedać je piratom po tak atrakcyjnych cenach, na jakie ten plantator nigdy by nie przystał.
  • Adéwalé: Ach! Prawdziwy dobroczyńca. Podoba mi się ten pomysł.
  • Edward: Zaczekaj, Adé. Przed nami kłopoty.
  • Adéwalé: Widzę.
  • Edward: Ten typ pracuje dla ludzi Petera Beckforda. Znasz ich? Tych Beckfordów i ich cukrowe imperium?
  • Adéwalé: Znam. I Beckfordów i Draxów. Nigdy nie pracowałem na ich plantacjach, ale słyszałem, jak inni ludzie przeklinają te nazwiska.
  • Edward: Ale pracowałeś na plantacji, prawda?
  • Adéwalé: Owszem, ale na znacznie mniejszej. Jako ubijacz w gotowalni.
  • Edward: W gotowalni. A co się w niej takiego gotuje? Wodę czy coś innego?
  • Adéwalé: Sok z trzciny cukrowej. Produkcja cukru to ciężka robota. I niebezpieczna. Dlatego cukier jest taki drogi.
  • Edward: Jak wygląda życie na plantacji, w dzień i w nocy?
  • Adéwalé: Cóż, gdy trzcina cukrowa zostanie już ścięta i zebrana, trafia między dwa duże metalowe walce, które wyciskają z niej sok. Po zebraniu soku trzeba było wygotować zeń wodę, aby uzyskać cukier. Służyły nam do tego miedziane kotły. I coś ci powiem, brachu. Wrzący cukier to bodaj najgorętsza rzecz na świecie. Wystarczy, że dotknie skóry, a przywiera do niej niczym lep, po czym ją wypala, zostawiając potworne blizny.
  • Edward: Jezu.

Kawka dotarła na plantację w Matanzas.

  • Edward: Nie możemy rzucić kotwicy. Żołnierze pilnujący plantacji na pewno nas zauważą.
  • Adéwalé: Więc rzuć ją tutaj i zakradnij się na brzeg. My dopilnujemy Kawki.

Edward zszedł na brzeg, a następnie śledził agenta.

  • Agent: Co tu się stało! Skąd taki zamęt?
  • Żołnierz: Mała zabawa, sir. To wszystko. Wilmington ma urodziny.
  • Agent: I to wystarczający powód, żeby chlać na służbie!
  • Żołnierz: Nie ma co się martwić, sir. Mamy wszystko pod kontrolą.
  • Agent: To może to sprawdzimy, co? Bo dziś wieczór musisz podwoić straże.
  • Żołnierz: Podwoić, sir? Ale po co?
  • Agent: Ponieważ sądzę, że byłem śledzony, młodzieńcze. Przez piratów, jeśli mnie oczy nie mylą, choć ten okręt był niespotykanie duży, jak na tych szubrawców. Na pewno nie byli to łowcy niewolników. Nie na statku o takich rozmiarach. Tak czy owak, masz podwoić straże! I trzymaj te kaprawe ślepia otwarte, może zauważysz coś podejrzanego. Ty tam! Trochę życia, człowieku! Masz robotę do wykonania!
  • Żołnierz: Wybaczcie, panie. Będę miał oczy otwarte.
  • Agent: Na litość Boską, co tu się u diabła dzieje. Jak macie wszcząć alarm, skoroście wszyscy w dupę pijani i ledwo na nogach stoicie?
  • Żołnierz: Wybaczcie, panie. Jestem trzeźwy i czujny. I jeśli zobaczę w okolicy coś podejrzanego, zaraz usłyszycie dzwon alarmowy. Daję słowo.
  • Agent: Chcę rozmawiać z człowiekiem, który tu dowodzi. Chcę wejść do magazynu!
    Który z was, kundle, ma klucz do magazynu? Hę?
    Klucz, taka wasza mać gamratka! Niech ktoś znajdzie ten klucz!
    Czy nie ma tu nikogo trzeźwego? Dajcie mi klucz do magazynu, jeśli łaska!

Edward zakrada się do magazynu i wspólnie z jego ludźmi rabuje go.

Konkluzja Edytuj

Magazyn został obrabowany, a Edward obłowił się w rum i cukier.

100% synchronizacji Edytuj

Żeby osiągnąć stuprocentową synchronizację z Edwardem, należy:

  • zniszczyć dzwony alarmowe – 2/2;
  • unikać walki.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki