Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Oblężenie Charlestown

2793strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij
Oblężenie Charlestown
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 6 – Ruchome piaski
  • Wspomnienie 3
Oblężenie Charlestone 2 by VectorPS3.png
  • Grafika symbolizująca to wspomnienie
Łańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wł..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Edward oferuje Czarnobrodemu pomoc w zdobyciu lekarstw, które są wewnątrz rezydencji w Charlestown. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • 1718 rok

Oblężenie Charlestown – wirtualna prezentacja wspomnienia należącego do Edwarda Kenwaya z 1718 roku, odtworzona przez analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Edward wyrusza do Charlestown, aby razem z Czarnobrodym odebrać lekarstwa dla mieszkańców Nassau.

Przebieg Edytuj

Czarnobrody przemawia na swoim statku do zakładników, którzy są przywiązani do masztów.

  • Thatch: Czyżby nikt za wami nie tęsknił? Czyżby wasze żony, rodziny i rodacy nie chcieli waszego powrotu? Jakże inaczej wytłumaczyć, że to wasz rząd wcale nie dba o wasze życie? Zakładnicy za medykamenty - takie były moje warunki! I cóż - sześć dni wzgardliwego milczenia! Dochodzę zatem do wniosku, że nic nie znaczycie dla Charlestown, a ja więcej zyskam, robiąc sobie z waszych flaków podwiązki, a z kości podpałkę! Na rany Chrystusa! Ależ mam dylemat: zabić was czy wcielić do swojej załogi. Podejmę tę decyzję z ciężkim sercem, ale czystym sumieniem.

Edward podchodzi do Thatcha.

  • Thatch: Ahoj, Edwardzie.
  • Edward: Co ty u diabła wyrabiasz, człowieku? Toż całe Charlestown patrzy na ten gnój.
  • Thatch: Taki jest plan. Jesteśmy poza zasięgiem, ale widać nas jak na dłoni.
  • Edward: Zatem gdzie są lekarstwa?
  • Thatch: Posłaliśmy ludzi na ląd, żeby dogadali się z gubernatorem. To było tydzień temu. Od tego czasu cisza.
  • Edward: Ja się tym zajmę. Daj mi jeden dzień.

Kawka wpływa na bagna.

  • Adéwalé: Widzę przed nami jakiś ruch. To żołnierze?
  • Edward: Owszem, i dziwnie im się spieszy. Lepiej ruszajmy ich śladem... inaczej mogą nam spłatać jakiegoś figla.

Piraci zaczynają płynąć za kanonierką.

  • Adéwalé: I co o tym myślisz?
  • Edward: Czarnobrody tkwi tu od ośmiu dni, więc idę o zakład, że ktoś tam przygotował już lekarstwa, tak na wszelki wypadek.
  • Adéwalé: Aha. A teraz wyłącznie grają na zwłokę i kombinują, jak tu uniknąć płacenia okupu.
  • Edward: Właśnie. Sprawdźmy zatem, co przygotowali i miejmy nadzieję, że wszystko, co najlepsze.
  • Adéwalé: Uważaj, kapitanie. Jesteśmy blisko wieży obserwacyjnej.
  • Załogant: Kawka nie ma czego szukać na takiej płyciźnie.
  • Załogant: To będzie cholerny cud, jeśli nikt nas nie zauważy.
  • Adéwalé: Tam jest kolejna wieża.
  • Załogant: Co nasz kapitan sobie wyobraża? Jeśli ta mgła się podniesie, będziemy w pułapce.
  • Adéwalé: Płyń na pół żagli, kapitanie. Szybkość na nic nam się tu nie przyda. Ostrożnie przy brzegach. Nie przepłyniemy obok nich niezauważeni, kapitanie. A innej drogi nie ma.
  • Edward: Zawsze jest inna droga.
  • Adéwalé: Żagle w dół!
Oblężenie Charlestone 3 by VectorPS3.png

Śledzenie kanonierki

Kawka cumuje przy pomoście, a Edward niszczy dzwon alarmowy i wraca na statek.
  • Adéwalé: Widzę ich. Tam. Miejmy nadzieję, że rzeka nie zacznie się zwężać.
  • Załogant: Ten statek zbudowano na otwarte wody, a nie do włóczęgi po bagnach.
  • Adéwalé: Jeśli osiądziemy na mieliźnie, możemy się już nigdy nie wydostać. Nie mogą zauważyć, że za nimi płyniemy. Trzymaj kurs, kapitanie. Zaczynają się oddalać, kapitanie.
  • Edward: Więc będę musiał obyć się bez niego. Wrócę z lekarstwami.
  • Adéwalé: Tak jest, sir.

Edward opuszcza statek i zaczyna śledzić żołnierzy, którzy wychodzą z kanonierki i wsiadają na łódkę.

  • Ryder: Jeśli nie wykończą nas gady ani upał, to na pewno zrobią to te przeklęte owady.
  • Żołnierz: Racja, moskity wysączą z nas życie do ostatniej kropli. Myślisz, że to prawda, co mówią o Czarnobrodym? Że z głowy bucha mu ogień? Niby z jakiegoś wulkanu?
  • Ryder: Jeśli sam nie jest diabłem, to na pewno zawarł jakiś pakt z piekłem. Możemy być tylko wdzięczni, że jego statek stoi na kotwicy i nie wdarł się do Charlestown.
  • Żołnierz: Cholerni piraci. Ktoś powinien coś z nimi zrobić.
  • Ryder: Kiedyś ich wytępią. Co do jednego.

Łódź dopływa do pierwszego punku kontrolnego.

  • Żołnierz: A tam kto?
  • Ryder: Dwa stare krokodyle przypłynęły na kolację.
  • Żołnierz: Ryder, stary druhu. Ciepło dzisiaj, nie?
  • Ryder: Kiedy indziej pogadamy o pogodzie. Teraz nam się trochę spieszy.

Łódź płynie dalej.

  • Ryder: Oby ta blokada szybko się skończyła. Tęskno mi za morzem, a ta cuchnąca kałuża ani trochę mi go nie przypomina.
  • Żołnierz: Gdyby tu chodziło o złoto. Albo chociaż rum.
  • Ryder: A oni chcą tylko lekarstw, ciekawe jaka zaraza szerzy im się na tych okrętach.
  • Żołnierz: Na pewno szkorbut i syfilis. Te pirackie okręty są niczym pływające trumny.
  • Żołnierz: Co to było?! Krokodyl, prawda? Płynie prosto na nas, czuję to.

Żołnierze docierają do kolejnego punktu kontrolnego.

  • Żołnierz: Widziałeś dziś jakiegoś krokodyla? Przysiągłbym, że coś przepływało obok łodzi.
  • Żołnierz: Nie, spokojna noc.
  • Żołnierz: Czy aby na pewno? Słyszałem coś w wodzie.
  • Żołnierz: Uciekło jak cię tylko zobaczyło. W drogę. Kapitan czeka.

Łódź płynie dalej.

  • Żołnierz: Jesteśmy już blisko.
  • Ryder: To dobrze. Kapitan Wyatt nie należy do cierpliwych.

Po chwili Ryder i reszta docierają do trzeciego punktu kontrolnego.

  • Simon: Czołem! A ten tu to Ryder?
  • Ryder: We własnej osobie.
  • Simon: No to z życiem. Już na was czekają. A wiecie jak...

Krokodyl porywa do wody żołnierza stojącego na brzegu. Łódź zaczyna szybko uciekać.

  • Ryder: O Chryste!
  • Żołnierz: Porwał go! Porwał go! Mówiłem ci!
  • Ryder: Wiosłuj, na litość Boską! Wiosłuj!
  • Żołnierz: Mówiłem ci, że tam coś było! Mówiłem, czy nie? O Boże...
  • Ryder: Wynośmy się stąd.
  • Żołnierz: Dzięki, Chryste! Już myślałem, że nigdy nam się nie uda.

Żołnierze wychodzą z łódki. Ryder i Wyatt zaczynają iść w stronę rezydencji.

  • Ryder: Proszę o wybaczenie, sir. Miał miejsce pewien wypadek. Szeregowy Simon...- ten krokodyl go...
  • Wyatt: Nie dbam o wasze wypadki. Jakie są wieści z portu, żołnierzu? Mówcie!
  • Ryder: Bez zmian, sir. Piraci obstają przy swoim, ale jeszcze nie okaleczyli ani nie zabili żadnego z zakładników, choć zdaje nam się, że są tego bliscy. Może pora...
  • Wyatt: Żeby się poddać? Powierzono mi losy tego miasta i nie ugnę się przed żądaniam pirata, nieważne jak straszliwą ma reputację.
  • Ryder: Tak jest, sir.
  • Wyatt: Tak długo, jak ja mam pieczę nad zapasami, nikt nie tknie tych lekarstw. Niech zaraza wydusi ich wszystkich.
  • Ryder: Cholerny kretyn.

Nagle daje się usłyszeć dzwon.

  • Wyatt: Co takiego!?
  • Żołnierz: Piraci! Tu jest ich okręt! Piraci!
  • Wyatt: Wycofać się! Do rezydencji!

Edward ściga kapitana przez doki, które są niszczone przez Kawkę.

  • Wyatt: Zatrzymać go!
  • Żołnierz: Co się tu dzieje?!
  • Wyatt: Pomocy!
  • Żołnierz: Hej, stój!
  • Wyatt: Zróbcie coś, głupcy!
  • Żołnierz: Zaraz dopadnie kapitana!
  • Żołnierz: Uważać na beczki z prochem!
  • Żołnierz: Nie strzelać do prochu!
  • Wyatt: Zabić go! Zabić go! Zróbcie coś! Niech ktoś go zastrzeli!
  • Żołnierz: Ktoś goni kapitana!
  • Wyatt: Intruz! Pomocy! Tam jest intruz, brać go! Zabić go! Zabić go!

Edward omija żołnierzy, ognia i ataku krokodyla, a następnie zabija Wyatta.

  • Wyatt: Och Boże. Mój Boże, ratuj! Wy diabły, oby was wszystkich obdarto ze skóry! Ach!
  • Edward: Czarnobrody złożył wam szczodrą ofertę, jakiej jeszcze nikt nigdy nie otrzymał od pirata. Możecie przeklinać jego metody, ale on chciał tylko lekarstw. I teraz je otrzyma. Trzeba było się z nim ułożyć, druhu.
Oblężenie Charlestone 5 by VectorPS3.png

Czarnobrody mówi Edwardowi o jego planach

Edward wraca do Czarnobrodego.
  • Załogant: On wrócił, kapitanie!
  • Zakładnik: Mmhm!
  • Thatch: Co przynosisz?
  • Edward: Dwie skrzynie i środki do sporządzenia kolejnych dawek.
  • Thatch: Aach... Oto pomyślunek jak się patrzy. Rzadkość w dzisiejszych czasach. Słyszałeś, mości Wraggs? Mój młody przyjaciel dobił targu, ratując tym sposobem twój cherlawy kark! Nie podziękujesz mu nawet?
  • Zakładnik: Mm mmhm!
  • Edward: Powinniśmy opuścić te wody, Thatch. Gubernator otrzymał rozkaz zaciągnięcia większej liczby żołnierzy.
  • Thatch: Nie, ty możesz sobie płynąć. Ja mam parę spraw do załatwienia na północy.
  • Edward: Ty masz już dość, prawda? Porzucasz nas? I Nassau?
  • Thatch: Słuchaj, chłopcze. Schodzi mi już czwarty krzyżyk. I jeśli nie zdobędę środków, by cicho i spokojnie pożeglować sobie w piąty, to raczej zanurzę się na samo dno piekieł, niż przez kolejny rok będę zwał siebie kapitanem. Jeszcze się spotkamy, chłopcze. Na tym lub na tamtym świecie.

Konkluzja Edytuj

Piraci zdobyli leki dla mieszkańców Nassau, a Thatch postanowił opuścić Karaiby.

100% synchronizacji Edytuj

Aby osiągnąć stuprocentową synchronizację z Edwardem, należy:

  • użyć 3 razy strzałek usypiających przeciwko krokodylom;
  • oskórować krokodyla.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki