Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Komiwojażer

2793strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij
Komiwojażer
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 5 – Mylne pobudki
  • Wspomnienie 2
Komiwojażer (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png
  • Grafika symbolizująca wspomnienie
Łańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wł..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Wykorzystując Torresa i jego złoto jako przynętę, Edward liczy, że zdoła odkryć miejsce pobytu Mędrca i uwolnić go z rąk handlarza niewolnikami, Laurensa Prinsa. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • Kwiecień 1717 roku

Komiwojażer – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Edwarda Kenwaya z kwietnia 1717 roku, ponownie odtworzona w 2013 roku przez analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Komiwojażer 1 (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png

Edward rozmawia z Adéwalé

Edward spotyka się z Adéwalé w Kingston, by śledzić Laureano Torresa y Ayalę i z jego pomocą dostać się do Mędrca.

Przebieg Edytuj

  • Edward: Plan jest następujący. Torres idzie do Prinsa z częścią okupu i mówi, że reszta jest niedaleko. Gdy zobaczymy Mędrca, przyniesiecie resztę złota, dokonacie wymiany i wycofacie się. Ja będę baczył z ukrycia.
  • Adéwalé: Nie, Kenway. Sam sobie realizuj ten plan i sam ryzykuj utratę zaufania załogi. Przejmuje mnie odraza na myśl o układaniu się z handlarzem niewolników.
  • Edward: Daj spokój, druhu. Mając Mędrca, będziemy bogaci!
  • Adéwalé: Chyba, że młody pan Kidd podchwyci go pierwszy.
  • Edward: Kidd?

Edward widzi Kidda śledzącego Prinsa.

  • Edward: Jezu, on chce go zabić.
  • James: Edward! Do kroćset, co ty tu robisz?
  • Edward: Śledzę tych ludzi, doprowadzą mnie do Mędrca. Możesz zaczekać, aż się pojawi?
  • James: Mędrzec jest tutaj?
  • Edward: Tak. A Prins prowadzi nas prosto do niego!
  • James: Dobrze, na Boga. Wstrzymam swoje ostrze na jakiś czas... byle nie za długo.

Edward i James idą za celami.

  • Laureano: Od jak dawna się nie widzieliśmy, (mości) Prins? Rok?
  • Laurens: Raczej półtora. Po raz pierwszy opisałeś mi waszeć tego całego Robertsa w listopadzie 1715.
  • Laureano: (Ach tak.) Sam pan wiesz, ile może się zmienić w tak krótkim czasie. Mnie na ten przykład nikt już nie tytułuje gubernatorem, bo porzuciłem ten urząd w ubiegłym roku.
  • Laurens: O, nic nie wiedziałem.
  • James: Kenway, to się nie możesz powstrzymać, prawda? Od wtykania nosa w sprawy, których nie pojmujesz.
  • Edward: Zaczynasz mnie mierzić, Kidd. Trzymaj te swoje nożyki z daleka.
  • Laureano: Ileż w tym Kingston kościołów. Czyżby Anglicy wreszcie nawrócili swych niewolników na wiarę chrystusową?
  • Laurens: Nawracać ich! Dobry Boże, mości Torres! Aż tacy głupcy tu nie mieszkają.
  • Laureano: Głupcy? Co masz wasze na myśli?
  • Laurens: Czyż to nie grzech niewolić bliźniego w wierze? A zatem przekształcanie niewolniczej duszy ze zwierzęcej w ludzką równałoby się zaproszeniu bydła do własnego stołu.
  • Laureano: Proszę darować mą niecierpliwość. Ale daleko jeszcze?
  • Laurens: Jesteśmy już prawie na miejscu.
  • Strażnik: Stój w miejscu, niewolniku! I przyjmij karę jak na człowieka przystało.
  • Niewolnik: Czemu nagle mam się zachowywać jak człowiek, skoro od trzydziestu LAT odmawiacie mi tego prawa!
  • Laureano: Pańskie podejście jest nie do przyjęcia, mości Prins. Ja uważam, że wszyscy myślący i czujący ludzie zasługują na szacunek i szansę.
  • Laurens: Ach, wy Hiszpanie. Wielowiekowe więzy z Maurami rozwodniły wam krew i zmiękczyły serca.
  • Laureano: Nie mogę powiedzieć, bym wierzył w naturalną równość wszystkich ras i płci. To oczywiste, że przewodzić powinni ludzie obdarzeni talentem i inteligencją. Ale hołdowanie niewolnictwu nie przyniesie żadnych korzyści. Na krótką metę zapewnia nam zyski, (to fakt), ale w dłuższej perspektywie uczyni z nas tylko ofiary naszych własnych sukcesów.
  • Laurens: Ach, ale ty i ja, mój panie – biorąc pod uwagę nasz wiek – nie doczekamy tego nieszczęsnego dnia. Po cóż więc zaprzątać sobie tym głowę? Uważaj, gdzie leziesz, chłopcze!
  • Laureano: Dla cnoty, jakżeby inaczej.
  • Laurens: Cnoty. Mości Torres. Nie życzę sobie marnować dnia na gadki o niewolnikach i ich żałosnym położeniu. Lepiej dobijmy targu i uczcijmy go, jak na druhów przystało. Czy to co o waści opowiadają, to prawda? Byłeś przez jakiś czas gubernatorem Florydy.
  • Laureano: (Owszem, owszem.) Wielu członków mojej rodziny pełniło służbę publiczną. Jesteśmy rodem polityków z długą tradycją.
  • Laurens: San zawsze zastanawiałem się, czy nie pobawić się w politykę, obawiam się jednak, że mam na to za dużo pieniędzy i już za mało czasu.
  • Laureano: A skoro mowa o opowieściach, mości Prins... Słyszałem, że byłeś pan u boku Henry'ego Morgana, gdy ten łupił Panamę. To był 1671 rok, prawda?
  • Laurens: O tak, najprawdziwsza prawda. Ale nie przesadzajmy, próżno było szukać chwały na tamtym polu bitwy. To był krwawy bój i wielkie marnotrawstwo złota i materiału ludzkiego. Musiało minąć wiele czasu, nim porzuciłem miecz dla bezpieczniejszego i bardziej zyskownego przedsięwzięcia. Kapitał i środki. Tak się robi pieniądze. I powiem waści jedno... Kupiony szacunek cieszy bardziej niż ten zyskany w bitwie i to pomimo swej ulotności. I... powiadasz, że przypłynąłeś sam, mości Torres?
  • Laureano: Nie sam, ale bez kompanów. Przypłynąłem na pokładzie brytyjskiego statku handlowego.
  • Laurens: Ach...
  • James: Już czas.
    Komiwojażer 2 (wspomnienie) (AC4BF) (by Kubar906).png

    Edward i Kidd zaczajeni na cele

  • Edward: Nie. Póki nie zobaczymy Mędrca.
  • Laurens: To spokojne miejsce. Chcę zobaczyć pieniądze.

Torres rzuca Prinsowi sakiewkę.

  • Laureano: To tylko część okupu. Reszta jest ukryta nieopodal.
  • Laurens: Zawsze cierpię, gdy muszę dla zysku sprzedać kogoś mej własnej rasy, mości Torres. Rzeknij mi pan raz jeszcze... cóż ten nieszczęsny Roberts uczynił, że tak na niego nastajesz?
  • Laureano: Czy to jakiś nie znany mi przejaw protestanckiej pobożności?

Prins odrzuca sakiewkę.

  • Laurens: Może kiedy indziej.
  • Laureano: Co takiego?
  • Laurens: Następnym razem bacz waszmość, czy nie jesteśmy śledzeni. Brać ich!

Edward i James zostali zauważeni – Prins posłał na nich pięciu osiłków, a sam uciekł, podobnie jak Torres. Mężczyźni pokonali strażników, a James zaczął biec, by zabić Prinsa.

  • James: Spartoliłeś mi robotę, Kenway!
  • Edward: W imię wyższego celu!
  • James: Zmarnowałeś swoją szansę, człowieku. Biegnę za Prinsem!
  • Edward: Kidd, nie! Jim, stój!
  • James: Nie tym razem, Kenway!
  • Edward: Daj spokój, chłopie! Przecież możemy zrobić to wspólnie!
  • James: Miałeś swoją szansę!
  • Edward: Powstrzymaj się, Kidd! Zaczekaj! Jim, stój!

Edward łapie Kidda.

  • James: Niech cię szlag, stary chciwcze! Zabieraj ode mnie te swoje wymuskane rączki!
  • Edward: Nie pozwolę ci zabić tych ludzi, Kidd. Najpierw muszę odszukać Mędrca.
  • James: Od tygodnia śledzę tego wieprza, obserwuję każdy jego ruch! I tu znajduję nie jeden, ale DWA moje cele... a ty pozbawiasz mnie ich obu!
  • Edward: Cierpliwości, człowieku. Dostaniesz ich.
  • James: Gdy już odszukam Mędrca, pomożesz mi zabić Prinsa. Rozumiesz?

Konkluzja Edytuj

Edward i James śledzili Torresa i Prinsa, lecz ich plan zawiódł, a cele uciekły.

100% synchronizacji Edytuj

Żeby uzyskać stuprocentową synchronizację z Edwardem, należy:

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki