Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:...a mój cukier?

2795stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij
...a mój cukier?
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
Misja główna (ikonka) (AC4BF).png
  • Sekwencja 2 – Hiszpańskie posiadłości
  • Wspomnienie 2
A mój cukier 4 by DarknessEyes23.png
  • Grafika symbolizująca to wspomnienie.
Łańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wł..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..pngŁańcuch DNA ACIV Wył..png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Mapy, które Edward zamierzał sprzedać gubernatorowi, wpadły w ręce strażników. Dowiedz się, gdzie trafiły i odzyskaj je. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Główne
  • Poprzednie:
  • Następne:
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • Lipiec 1715 rok

...a mój cukier? – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Edwarda Kenwaya z lipca 1715 roku, ponownie odtworzona w 2013 przez Analityka Abstergo Entertainment za pomocą Animusa Omega.

Opis Edytuj

Wracając z bójki w barze, Edward odkrył, że jego mapy i pojemniczek z krwią zostały skonfiskowane przez hiszpańskich żołnierzy. Postanawia, więc odzyskać swoją własność.

Przebieg wspomnienia Edytuj

Edward spotkał poobijanego Stede'a Bonneta w porcie.

  • Edward: Wybacz, że musiałem tak nagle wyjść. Zaszło małe nieporozumienie.
  • Stede: Nieszczęścia chodzą parami.
  • Edward: Jezusie, wybacz druhu, to moja wina. Próbowałem tylko zejść tym Hiszpanom z oczu.
  • Stede: Och, to nieważne. Niestety, ci żołnierze skonfiskowali mój cukier. I twoje papiery.
  • Edward: Do kroćset! I dokąd poszli?
  • Stede: Obawiam się, że nie mam bladego pojęcia. Być może ci kolesie będą coś wiedzieli, ale mój hiszpański jest (fatalny), tak więc ja... ja raczej nie zapytam.

Stede wskazał dwóch strażników nieopodal.

  • Edward: Niech to szlag. Dobra. Rusz się, pójdziemy za nimi i odzyskamy moje mapy.
  • Stede: I mój cukier?
  • Edward: Najlepiej zawinięty w moje dokumenty? Zobaczymy, jak się sprawy potoczą.

Edward i Stede zaczęli śledzić dwóch strażników.

  • Stede: Chyba nie masz mi za złe, że tak się do ciebie przyczepiłem?
  • Edward: Nie mam póki jesteś cicho i nie zwracasz na siebie uwagi. Bonnet!
  • Stede: Co raz lepiej mi idzie!
  • Edward: Schowaj się!
  • Stede: Może powinniśmy się rozdzielić, żeby ich zmylić.
  • Edward: Wreszcie powiedziałeś dziś coś mądrego.

Strażnicy spotkali kupca.

  • Kupiec: (Witajcie waszmościowie.) Spóźniliście się.
  • Strażnicy: Zaiste, sir. (Tak.) Bardzo nam przykro. Kapitan nas zatrzymał.
  • Kupiec: Kapitan Mendoza?
  • Strażnicy: W rzeczy samej. Bardzo chce pana poznać. Tyle, że musiał być obecny na... na... na... egzekucji, (sir.)
  • Kupiec: Na egzekucji? Ach, jakże ja uwielbiam takie widowiska!
  • Strażnicy: Miło to słyszeć, sir. Możemy pójść, gdy usłyszymy dzwon... jeśli waść chcesz!
  • Kupiec: Z rozkoszą. Zwłaszcza jeśli to sam kapitan Mendoza będzie otwierał zapadnię. Jest mi winien pieniądze za niewolników, których mu sprzedałem.
  • Strażnicy: Oczywiście. sir. Kapitan Mendoza z radością zapłaci. Mamy też towary na sprzedaż. Cukier i takie tam...

Nagle w całym mieście zabrzmiał dźwięk dzwonów.

  • Strażnicy: Dzwon, señor! Niebawem zacznie się egzekucja!
  • Kupiec: Więc nie ma co mitrężyć!
  • Strażnicy: Racja, sir! Idziemy!

Edward zaczął podsłuchiwać ich rozmowę.

  • Kupiec: Człowieku, ile jeszcze potrwa całe to wieszanie? Nie będę czekał na kapitana cały dzień.
  • Strażnicy: Potrwa tyle, co zawsze, sir. Kapitan Mendoza powiesi skazańca, a potem wypłaci waści należność.
  • Kupiec: Pamiętajcie, że nie chcę reali. Chcę towarów. Rzecz, które mogę sprzedać. Tytoniu. Rumu. Cukru.
  • Strażnicy: (Tak, tak!) Mamy doskonały cukier. Zeszłej nocy zarekwirowaliśmy go pewnemu grubemu Anglikowi.
  • Kupiec: Anglikowi?
  • Strażnicy: (Tak,) to cukier z Barbadosu. Trzymamy go w kasztelu po tym, jak jego właściciel wszczął wczoraj bójkę. Uciekł, ale zostawił cukier. Miło z jego strony.
  • Kupiec: No, zawsze to coś. Mam iść z waszym kapitanem do tego kasztelu?
  • Strażnicy: Nie, sir. Kapitan Mendoza przyśle ten cukier, jak mniemam. Zobaczysz waść.

Strażnicy dotarli na egzekucję.

  • Kupiec: Dobry Boże! Ten wielkolud to Kapitan Mendoza?
  • Strażnicy: Nie, sir, to El Tiburón, człowiek gubernatora Torresa.

Edward ukradł klucz do kasztelu kapitanowi Mendozie i poszedł odzyskać swoją własność. Potem powrócił do Stede'a.

  • Edward: Przykro mi z powodu tego cukru. Mam tylko jedną parę rąk.
  • Stede: Och, to nie jest jakaś wielka strata. Uch, mam jeszcze... dość towaru, żeby zarobić na tej wyprawie.
  • Edward: Długo tu zostaniesz?
  • Stede: Owszem, jeszcze kilka tygodni. A później wracam na Barbados. Do domowej monotonii.
  • Edward: Nie daj się monotonii. Płyń do Nassau. Wiedź życie takie, jakie ci najbardziej odpowiada.
  • Stede: A czy przypadkiem w Nassau nie roi się od piratów? To chyba bardzo podła mieścina.
  • Edward: Nie podła. Wyzwolona.
  • Stede: Och, mój Boże, to by dopiero była przygoda. Ale nie, nie... Jestem mężem i ojcem, mam obowiązki. Życie nie może upływać na przyjemnościach i rozrywkach, Duncanie.
  • Edward: Słuchaj, Bonnet. Tak naprawdę, mam na imię Edward. Duncan to tylko zasłona.
  • Stede: Ach... Sekretne imię na okoliczność twego sekretnego spotkania z gubernatorem.
  • Edward: Właśnie, gubernator. Chyba dostatecznie długo kazałem mu czekać.

Konkluzja Edytuj

Edward odzyskał swoją własność i może już iść do posiadłości gubernatora.

100% synchronizacji Edytuj

By uzyskać pełną synchronizację z Edwardem, trzeba:

  • wynająć tancerki, by odciągnąć strażników;
  • unikać walki.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki