Fandom

Assassin's Creed Wiki

Wspomnienie:Łut szczęścia

2701stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Łut szczęścia
Odzyskane wspomnienia (ikonka) (ACB).png
Odzyskane wspomnienia (ikonka) (ACB).png
  • Odzyskana sekwencja: Zaginięcie Leonarda
  • Wspomnienie 1
Łut szczęścia by DarknessEyes23.jpg
  • Obrazek otwierający to wspomnienie
Assassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wł. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.pngAssassin's Creed Wikia PL Ikonka wspomnienia Brotherhood wył. by DarknessEyes23.png
Informacje techniczne
  • Opis:
  • Znajdź w gildii złodziei asystenta Leonardo, Salaia, i przyprowadź go do pracowni mistrza. 
  • Pojawia się w:
  • Typ:
  • Odzyskane wspomnienie
  • Poprzednie:
  • Następne:
  • Nagroda:
  • 500 f
Informacje historyczne
  • Wykonujący:
  • Miejsce:
  • Data:
  • 1506 rok

Łut szczęścia – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Ezia Auditore da Firenze z 1506 roku, odtworzona przez jego potomka - Desmonda Milesa w 2012 roku przy pomocy Animusa 2.01.

Opis Edytuj

Po powrocie do Rzymu w 1506 roku, Ezio poszedł odwiedzić swojego starego przyjaciela, Leonardo da Vinciego.

Przebieg Edytuj

Ezio wchodzi do pracowni Leonarda.

  • Leonardo: Salaì? Czy to ty? Ezio! Najwyraźniej robię się trochę leniwy na stare lata. Nie wiedziałem, że wróciłeś do Rzymu.
  • Ezio: Niestety, nie na długo. Przybyłem tu, by wynająć statek.
  • Leonardo: Pozwól, że ci potowarzyszę! Znam kapitana, który umie trzymać język za zębami. Momencik, zapisałem sobie gdzieś jego nazwisko.
  • Ezio: Nad czym teraz pracujesz?
  • Leonardo: Och, pytasz o to? To takie małe hobby. Z pewnością wiesz, kim był Pitagoras?
  • Ezio: Przypomnij mi.
  • Leonardo: To genialny, helleński mędrzec, który rozszyfrował mnóstwo tajemnic związanych ze sferami niebieskimi i otaczającym nas kosmosem.
  • Ezio: To on stworzył te symbole?
  • Leonardo: Mam je cały czas przed oczyma, od kiedy tylko otrzymałem do badania to dziwne Jabłko. Podobne symbole znalazłem w zapiskach uczniów Pitagorasa. Obawiam się, że jednak nie przypomnę sobie nazwiska tego kapitana.
  • Ezio: Jabłko to już przeszłość. Myślę, że byłoby lepiej, gdybyś poświęcił się malowaniu. Te obrazy to kawał solidnej roboty.
  • Leonardo: Ha! Miło z twojej strony lecz nawet ja widzę, że została fatalnie przedstawiona. A ten uśmiech? Przesadzony. Ale dajmy już pokój malowidłu, bo oto kilka dni temu dokonał się przełom w moich badaniach. To wiekopomne odkrycie. Salaì! Czy możesz mi przynieść...Och, jeszcze go nie ma! Zaofiarowałbym ci moje towarzystwo w drodze do portu, ale nie mogę opuścić pracowni, póki nie wróci mój asystent.
  • Ezio: Bene (dobrze). To prosta sprawa.
  • Leonardo: Obawiam się, że nie doceniasz Salaia!
  • Ezio: Hehe. Pożyjemy, zobaczymy.
  • Leonardo: Przekonaj się sam. Z pewnością znajdziesz go w La Volpe Addormentata.

Ezio udał się do gildii złodziei, gdzie za pomocą Wzroku Orła odszukał Salaìa, który grał w kości z Hermetystami.

  • Salaì: Di nuovo (ponownie)!
  • Hermetysta: Mówiłem ci, że to są szczęśliwe kości.
  • Salaì: Fortuna niech żałuje, że nie urodziła się pod moją gwiazdą.
  • Ezio: Ciebie zwą Gian Giacomo?
  • Salaì: Nie używam tego imienia.
  • Ezio: A zatem Salaì.
  • Salaì: Już lepiej. Ale to wciąż za mało.

Salai powtórnie rzuca kośćmi.

  • Salaì: Tak! Di nuovo (ponownie)!
  • Ezio: Twój mistrz, Leonardo, oczekuje, że stawisz się w jego pracowni.
  • Salaì: To niech oczekuje.
  • Ezio: Wystarczy już.
  • Salaì: Ładny kaptur. Jesteś jednym z kościelnych szpiegów papieża?
  • Ezio: Mój kościół nie zasłania się Bogiem.
  • Salaì: Poza granicami królestwa Bożego leży władztwo ludzi. Bywasz tam czasami , Messere?
  • Ezio: Choć ze mną i przekonaj się sam.
  • Salaì: Było miło, ale muszę już iść.
  • Hermetysta: Proszę, zostań. Jeszcze nie skończyliśmy...
  • Salaì: Przykro mi, ale pojawiła się godniejsza oferta. Prowadź, Messere.

Ezio wraz z Salaìem wyszli z tawerny, a Hermetyści podążyli za nimi.

  • Ezio: Ci trzej od gry w kości podążają naszym śladem. Zachowaj milczenie...
  • Salaì: A to czemu? Sentite! Mówiłem już, że skończyliśmy grać na dziś.
  • Hermetysta: My również!

Hermetyści zaatakowali Ezio i Salaia lecz ci ich pokonali.

  • Salaì: W Rzymie jest tylko jeden człowiek zdolny do czegoś takiego. Ty musisz być Ezio Auditore.
  • Ezio: W drogę. Musimy jak najszybciej wrócić do pracowni Leonarda.
  • Salaì: Nie należysz do rozmownych, co? Dobrze. Pobiegnę przodem. Zobaczymy czy nadążysz.

Ezio pozwolił pobiec Saliaowi przodem, a sam zamierzał spotkać się z nim w Śródmieściu. Po drodze asasyna atakowały niewielkie grupki Hermetystów.

  • Salaì: Ci nieznajomi nie chcą się odczepić.
  • Ezio: Widziałem już uczonych noszących takie szaty. Poszukiwali przedmiotu, który... znajdował się pod moją opieką.
  • Salaì: Masz na myśli Fragment Edenu?
  • Ezio: Leonardo ci powiedział?
  • Salaì: Mówi mi o wszystkim.
  • Ezio: Obawiam się, że ta ufność może go drogo kosztować. Trzeba go ostrzec.
  • Salaì: Nic nie mów. Znam najlepszą drogę wiodącą do domu. Korzystam z niej każdego ranka, gdy tylko zamykają karczmy. Podążaj za mną.

Ezio pozwolił poprowadzić się Salaìowi. By uciec od wszechobecnych Hermetystów postanawiają podróżować po dachach.

  • Salaì: A może poskaczemy po dachach?
  • Ezio: Leonardo powiedział mi o jakimś ważnym odkryciu.
  • Salaì: Od lat bada katakumby. Myślę, że właśnie w tym celu przybył do Rzymu. Nie masz pojęcie co to za typ. Cały czas pochłania go praca, nigdzie nie wychodzimy. A jaki dusigrosz! muszę się u niego prosić o pieniądze.
  • Ezio: I naprawdę dobrowolnie ci je powierza?
  • Salaì: Powiedzmy. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Zatem, pochodzisz z Florencji? Jak tam jest? W porządku spróbuję sobie wyobrazić.

Ezio wraz z Salaiem dochodzą do skrzyżowania i widzą grupkę Hermetystów blokujących im drogę.

  • Salaì: Za wczesna pora na bitkę. Idź za mną.
  • Ezio: Leonardo odkrył coś w tych katakumbach?
  • Salaì: Znalazł wejście do świątyni, o której wyczytał w jakiś księgach. Od lat nie widziałem, żeby się tak czymś ekscytował.
  • Ezio: Powiedział coś jeszcze?
  • Salaì: Tylko tyle, że w świątyni znajduje się liczba doskonała, którą podobno odkrył jakiś grecki uczony.
  • Ezio: Pitagoras.
  • Salaì: Na nich! Zaraz skroję ci coś na miarę! Posmakujesz mojego ostrza! Do ataku! Chcesz szybko wrócić? Unikaj ich mieczy.
  • Ezio: Jak znam Leonardo, to zapewne opowiadał o swoim odkryciu każdemu, kto tylko chciał słuchać. Czy zauważyłeś w jego pobliżu jakiś ludzi w habitach?
  • Salaì: A czemuż to miałbym przesiadywać całe dnie w pracowni, skoro mogę w tym czasie wyjść i się zabawić? Zapytaj o to mistrza gdy dotrzemy na miejsce.

Ezio wraz z asystentem Leonarda dotarli do pracowni. Nie zastali w nie nikogo, za to wnętrze było zdemolowane.

  • Salaì: Maestro (mistrzu)!
  • Ezio: Zabrali go.
  • Salaì: Nie. Musi gdzieś tu być.
  • Ezio: A świątynia, którą odkrył. Gdzie ona jest?
  • Salaì: Leonardo!
  • Ezio: Salaì! Jeśli chcesz go ocalić lepiej zdradź mi położenie świątyni.
  • Salaì: Nie znam go.
  • Ezio: Cholera!
  • Salaì: Ezio...tu jest coś napisane na podłodze.
  • Ezio: Co takiego?
  • Salaì: Nie umiem czytać. Leonardo miał mnie nauczyć. Ale teraz...
  • Ezio: Villa. Malowidła. Mamy się uczyć malarstwa, czy jak?
  • Salaì: Pamiętam, że gdy Leonardo mieszkał w twej posiadłości, usilnie starał się odkryć położenie katakumb.
  • Ezio: Kilka jego obrazów wisiało w tamtejszej galerii. Ale co one mogą mieć wspólnego ze świątynią?
  • Salaì: Może za ramą któregoś z malowideł ukrył swoje notatki?
  • Ezio: Obrazy przepadły. Spłonęły podczas bitwy.
  • Salaì: Ależ skąd. Tylko Leda i Św. Jan, resztę zagrabił Borgia.
  • Ezio: Zatem sześć malowideł.
  • Salaì: Pięć. Powiedziałem marszandowi, że to Leonardo namalował Portret Damy. Potrzebowałem pieniędzy na dublet. Niestety szybko wyszedł z mody.
  • Ezio: W czyim posiadaniu są teraz te malowidła?
  • Salaì: Lukrecja Borgia zawiozła je do palazzo (pałacu) swojego męża, nieopodal Ferrary.
  • Ezio: Pora zatem odebrać to, co nam skradziono.

Konkluzja Edytuj

Ezio doprowadził Salaìa do pracowni Leonardo. Podjął się również odszukania pięciu malowideł, które doprowadzą go do świątyni.

100% synchronizacji Edytuj

By w pełni zsynchronizować się z Eziem, nie wolno dopuścić, by jego poziom zdrowia spadł poniżej czterech punktów.

Więcej w Fandom

Losowa wiki